Pan: -Anno, co byś zrobiła gdyby wrogowie moi podali by mi truciznę?
Anna: -Panie, przecież wiesz, że cię kocham... dlaczego więc mnie o to pytasz, czyż nie jesteś pewien mojej miłości do Ciebie?
Pan: -Wiem że mnie kochasz, jednakże chcę wiedzieć...
Anna: -Panie z całego serca jak Cię miłuję kazałabym sługom swoim wymordować twoich wrogów, a sama poszłabym nawet na koniec świata... aby znaleźć antidotum na tą truciznę...
Pan: -Jeżeli nie będzie antidotum, to co wtedy zrobisz?
Anna: -Panie, no Miłość Boską! Dlaczego mnie o to pytasz....?
Pan: -Chcę wiedzieć!
Anna: -Ach... Panie gdyby tak się stało... jedyną rzeczą jaką bym zrobiła to... połączyła się z tobą w cierpieniu...
Pan: -Więc nie ulżyłabyś mi w ostatnich chwilach życia...?
Anna: -Panie! Gdybym mogła to wyciągnęłabym sztylet i zabiłabym siebie, Ciebie i twego mordercę...
Pan; -Dlaczego ,,Gdybyś mogła" czy coś byłoby dla ciebie przeszkodą?
Anna: -Panie... gdybym to zrobiła słudzy twoi posądzali by mnie o morderstwo...!
Pan; -W takim razie gdzie byś mnie pochowała...?
Anna; -Panie... przecież ty masz już swój rodzinny grobowiec...
Pan: -Jednakże ja nie chciałbym być tam pochowany...
Anna: -Panie... pochowałabym cię więc gdzieś daleko z tond,gdzie nikt nie byłby w stanie przeszkodzić ci w twoim spoczynku...
Pan: -Więc co w takim razie napisałabyś na moim nagrobku... ?
Anna: -,,Tu leży Pan mój i kochanek, którego kochać tak mi jest na wieki dane, a grup mój przy jego spoczywać będzie.Amen..."
Pan: -I nic więcej ...?
Anna: -Nic więcej Panie...
Pan: -W taki razie mogę wierzyć Ci ,że mnie kochasz...?
Anna: -Tak Panie...
Pan: -Więc pozwól, że cię zostawię samą... na tą jedną chwilę...
Anna: -Panie!?
Pan: -Słucham Anno...
Anna: -Skoro już mnie opuszczasz... to odpowiedz mi chociaż na jedno pytanie...
Pan: -Zamieniam się w słuch...
Anna: -Panie... a co ty byś uczynił... gdyby mnie otruto...?
Pan: -Anno...zrobił bym tylko jedno...
Anna: -Cóż takiego Panie?
Pan: -Powiedziałbym tylko, że Cię kocham...